bezpieczeństwo, fakty i mity, szczepienia ochronne     |     04.09.2017     |    
    |    

Kiedy Dr Google dobrze radzi na temat szczepień?

Dla wielu rodziców sprawdzenie symptomu choroby dziecka w wyszukiwarce to krok poprzedzający telefon do lekarza. Często rodzice również „pytają doktora Googla” o szczepienia, ich skuteczność oraz NOPy (niepożądane odczyny poszczepienne)- tematy niezmiennie wysoko notowane w wyszukiwarkach. Niestety, nie wszystkie informacje, które napotykają są wiarygodne i niepotrzebnie narażają poszukujących odpowiedzi na poważne konsekwencje zdrowotne lub skłaniają do podjęcia nierozsądnej decyzji.  Jak więc szukać informacji o szczepieniach, aby mądrze znaleźć?

Pułapki sieci

Mechanizmy wyszukiwarek oraz mediów społecznościowych chcą, żebyśmy byli zadowoleni i dlatego podsyłają nam treści podobne do tych, jakie już wyszukiwaliśmy i jakimi się zainteresowaliśmy. Wtedy chętniej klikamy w dane linki lub kupujemy sugerowane produkty, czym napędzamy biznes Internetowy. Jednak ceną, jaką płacimy za niewątpliwą wygodę i satysfakcję, jest niebezpieczeństwo zamknięcia się na przykład na jeden punkt widzenia lub ograniczanie wyboru produktów. Może być to bardzo niebezpieczne, jeśli na takiej przez nas samych „zmanipulowanej” podstawie będziemy podejmować ważne decyzje dotyczące zdrowia bez konsultacji z lekarzem.

W przypadku poszukiwań informacji o zdrowiu czy szczepieniach, musimy więc uważać i sięgać dalej niż pierwsze linki na pierwszej stronie wyszukiwania. To pozwoli nam uniknąć pułapki „efektu potwierdzenia”, czyli sytuacji, w której przyjmujemy do wiadomości tylko informacje potwierdzające nasze zdanie, a ignorujemy fakty, które mu przeczą. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest niezwykle prosty: my ludzie nie lubimy się mylić i wiele zrobimy, nawet możemy sami się oszukiwać, aby tylko utwierdzać się w przekonaniu o własnej nieomylności. Toteż przed podjęciem złej decyzji o szczepieniu dziecka może nas uchronić nie tylko rozmowa z lekarzem, ale również otwarty umysł i poszukiwanie informacji w wiarygodnych źródłach informacji.

Kolejną pułapkę, w którą można wpaść w sieci, już po długich godzinach poszukiwań i poczuciu, że wiele na dany temat przeczytaliśmy (szczególnie, jeśli wyszukiwarka podsyła nam ciągle treści o podobnym wydźwięku potwierdzające nasze zdanie) opisuje tak zwany efekt Krugera- Duninga. Dotyczyć on może zarówno szukających w sieci, jak i piszących, polega zaś na tym, że osoby mające mniejszą wiedzę na dany temat przeceniają swoje możliwości, a ci, którzy mogą uważać się za ekspertów – nie doceniają siebie i swojej wiedzy. W dzisiejszej nauce charakteryzującej się bardzo wąskimi specjalizacjami, tylko ktoś kto ma wykształcenie i doświadczenie nie tyle nawet w danej dziedzinie, ale właśnie w jej wyniku, może być uważany za autorytet. Dlatego w sposób wiarygodny o aspektach medycznych szczepień może wypowiedzieć się lekarze immunolog, czy też pediatra, ale już nie chemik, biolog, inżynier czy też historyk.

 

Po czym poznać pseudonaukę?

Wiele twierdzeń na temat szczepień, które propagują ich przeciwnicy, można zaliczyć do pseudonauki, gdyż tylko udają rzetelne i potwierdzone teorie, a w rzeczywistości są plotkami, nieudowodnionymi hipotezami, gdzieś zasłyszanymi i zgrabnie skompilowanymi półprawdami. Pseudonaukę od nauki niekiedy trudno odróżnić, ale kilka stałych elementów, jeśli się pojawią w tekście lub na stronie www, powinno uruchomić w nas mechanizmy „wątpiące”.

Zacznijmy analizę treści od odpowiedzi na wspomniane już pytanie: kto mówi? Czy na pewno jest to osoba, która ma prawdziwe kompetencje, aby wypowiadać się w danej dziedzinie? Tu pamiętajmy o wąskich specjalizacjach! Po drugie naukę od pseudonauki odróżnia fakt, iż nauka bardzo rzadko posługuje się twierdzeniami kategorycznymi, zaś pseudonauka ma w sobie więcej pewności oraz rewolucyjnej buty. Twierdzenia pseudonaukowe często mówią o niesamowitych odkryciach, odcinających się od dotychczasowych osiągnięć medycyny, bywają okraszone opowieścią o spisku lekarzy, którzy dla zysku nie chcą skutecznie wyleczyć, a jedynie leczyć w nieskończoność i pobierać za to pieniądze. I najważniejsze: nauka mówi o zjawiskach, które można zmierzyć oraz badaniach, które można powtórzyć, co pozwala obalić lub potwierdzić daną hipotezę. Dobrą ilustracją różnicy między nauką a pseudonauką  jest teoria łącząca szczepienia z autyzmem. Nikomu poza jej twórcą Andrew Wakefieldem, lekarzem i badaczem pozbawionym prawa wykonywania zawodu w związku z nieetycznym prowadzeniem badań naukowych oraz zatajaniu informacji o konflikcie interesów, nie udało się powtórzyć wyników badań przez niego opisanych. Hipoteza Wakefielda została wielokrotnie obalona i co więcej, on sam również nie zechciał nigdy powtórzyć swoich badań, aby wykazać, że mają one sens. Jak pokazuje ten przykład, nawet naukowcy czasem uprawiają pseudonaukę i przechodzą na ciemną stronę mocy, kiedy łamią rygorystyczne zasady badań naukowych i nie poddają swoich tez weryfikacji oraz nie są gotowi do zmiany zdania.

              Dr hab. Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury zajmujący się badaniem między innymi zjawiska pseudonauki, na swoim blogu www.mitologiawspolczesna.pl wylicza elementy teorii pseudonaukowych, które mogą pomóc w poszukiwaniach i odnajdowaniu wiarygodnych źródeł informacji oraz prawdziwie naukowych teorii. Oto czym nauka różni się od pseudonauki:

  1. Nauka nigdy nie mówi ostatniego słowa. Pseudonauka twierdzi, że ktoś, kto nie wie na pewno, z pewnością się myli.
  2. Nauka opiera się na coraz bardziej zaawansowanej specjalizacji. Pseudonauka głosi radykalną demokratyzację poznania. Ten punkt dr hab. Napiórkowski wyjaśnia w następujący sposób: „ „Nie mówimy, że tak jest, nie podajemy gotowych rozwiązań, chcemy tylko, żeby każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie.” To mantra powtarzana nieustannie przez współczesnych pseudonaukowców (…)Dziś, ze względu na ograniczone możliwości rozwoju największego nawet geniusza i niezwykły stopień zaawansowania i szczegółowości poszczególnych dyscyplin, po prostu nie można w sposób sensowny „zabierać głosu” czy „mieć zdania” na każdy temat”.
  3. Nauka opiera się na zaufaniu wpisanym w system instytucji kontrolnych. Pseudonauka opiera się na nieufności wobec systemu (i często na ślepym zaufaniu wobec guru).
  4. Nauka stara się zrozumieć i uwzględnić szerokie konsekwencje głoszonych tez. Pseudonauka nie uwzględnia konsekwencji.
  5. Nauka dąży do poznania mechanizmów tego, co się dzieje. Pseudonauka opisuje zjawiska i zależności bez wnikania w ich mechanizmy. Tu dobrym przykładem pozostaje niezmiennie homeopatia, która u swej genezy powołuje się na tezę niemożliwą do udowodnienia, czyli „pamięć wody”, co powoduje, że każdy adept tej pseudonauki zaczyna swoją pracę lub leczenie od przyjęcia czegoś na wiarę, a nie w oparciu o dowody naukowe.

Gdzie szukać wiarygodnych informacji o szczepieniach?

Po pierwsze u swojego lekarza specjalisty, a w przypadku dzieci u pediatry lub neonatologa. Nasze wątpliwości muszą rozwiewać specjaliści, którzy mają z nami realny kontakt, a nie „głosy” z forów internetowych.

Po drugie, jeśli chcemy szukać informacji w Internecie, to sprawdźmy, co o szczepieniach piszą wiarygodne instytucje publiczne. Godne polecenia źródła to strony www:

  1. Ministerstwa Zdrowia mz.gov.pl
  2. Głównego Inspektora Sanitarnego szczepianie.gis.gov.pl
  3. Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego Państwowego Zakłady Higieny szczepienia.info

Ale nie tylko. Pomocne mogą być również:

  1. Strony szpitali, ośrodków zdrowia, przychodni
  2. Strona kampanii „Zaszczep się wiedzą” zaszczepsiewiedza.pl, gdzie znajdują się aktualne informacje na temat szczepień, wywiady z ekspertami oraz analizy.
  3. pediatria.mp.pl, jedna z odsłon portalu Medycyna Praktyczna, zawierającego informacje dla lekarzy oraz wiarygodne informacje dla pacjentów pisane przez specjalistów.

Owocnego buszowania po wiarygodniej stronie Internetu!

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI