szczepienia ochronne, szczepionka     |     27.06.2016     |    
    |    

Jak działa szczepionka?

Czym jest szczepienie? Jaka jest różnica pomiędzy naturalnym uodpornieniem organizmem, a tym nabytym w trakcie szczepienia? Odpowiedź na oba powyższe pytania znaleźć można w książce autorstwa  Izabeli Flic-Redlińskiej pt. „Szczepionki, nie dajmy się zwariować”. Zachęcamy do lektury fragmentu książki, który w bardzo przejrzysty sposób wyjaśnia działanie szczepionki.

Szczepienie jest treningiem naszego układu odpornościowego.

A używając terminologii militarnej, manewrami na wypadek ataku nieprzyjaciela. O ile w trakcie prawdziwej wojny (infekcji) szturm przepuszczają realni wrogowie (dzikie zarazki), o tyle w wypadku szczepienia mamy do czynienia z oswojonymi w laboratorium napastnikami lub ich fragmentami. Mimo to takie pozorowane natarcie wystarczy, aby doszło do prawdziwej mobilizacji. W węzłach chłonnych rusza produkcja różnego rodzaju komórek wytwarzających przeciwciała zdolne do zniszczenia wroga. Co ważniejsze, jednocześnie powstają siły specjalne (komórki pamięci immunologicznej). O ile wyprodukowane w pierwszej kolejności komórki żyją krótko, a przeciwciała mają różną skuteczność i – jak przystało na nietrwałe związki białkowe – z czasem zanikają, o tyle komórki pamięci utrzymują się w organizmie przez dziesiątki lat. W tym czasie ich rola przypomina pracę policyjnego wydziału śledczego. Przechowują portrety pamięciowe wrogów (zarazków), które już kiedyś pojawiły się w okolicy. Kiedy więc dojdzie do ponownego, tym razem prawdziwego ataku, komórki pamięci będą w stanie wyprodukować przeciwciała zaprojektowane precyzyjnie przeciw konkretnemu napastnikowi. Mało tego, produkcja zostanie wznowiona w zaledwie kilka godzin, co naturalnie zwiększy szanse na odparcie ataku.

Jak natomiast broni się organizm nieuodporniony? W odpowiedzi na realny atak oczywiście również produkuje amunicję, a więc przeciwciała. Jednak ponieważ nie zna wroga, wysyła słabsze pociski, bo tylko takie ma do dyspozycji. Dopiero po kilku dniach, a czasem nawet tygodniach, tworzą się wyspecjalizowane oddziały oraz wydział śledczy (komórki pamięci), które wytwarzają precyzyjną broń – przeciwciała skierowane przeciw atakującemu napastnikowi (zarazkowi). Ten czas przeszeregowania sił działa naturalnie na korzyść mikroba, bo pozwala mu wniknąć do organizmu i zwiększyć ryzyko rozwinięcia się choroby.

Przebycie choroby nie zawsze daje odporność

Nie dzieje się tak u osób, które przeszły zakażenie bakteriami otoczkowymi, tj. pneumokokami, meningokokami, pałeczką okrężnicy czy Haemophilus influenzae typu b (Hib). Przyczyna? Otoczki chroniące bakterie są nierozpoznawalne przez ludzki układ odporności, dlatego nie potrafi on „nauczyć się”, w jaki sposób ma się przed nimi bronić. Długotrwałej odporności nie daje również przechorowanie krztuśca – pod wpływem infekcji powstają tylko nietrwałe z natury przeciwciała, nie tworzą się natomiast długo żyjące komórki pamięci.

Sztuczne uodpornienie za pomocą szczepionki różni się od uodpornienia naturalnego, które zdobywamy chorując (co ciekawe, można uodpornić się także przez zakażenie bezobjawowe – kiedy mimo kontaktu z zarazkiem choroba nie rozwija się). Jednak dotyczy to tylko wirusów, po przechorowaniu zakażeń bakteryjnych nie powstaje trwała pamięć immunologiczna. Na czym polega różnica? Zakres odporności zdobytej naturalnie jest zwykle szerszy, mówiąc wprost – lepszy niż uzyskany w wyniku szczepienia (chociaż zasada ta odnosi się tylko do szczepionek zawierających fragmenty wirusów, a nie całe ich cząstki, które silniej pobudzają układ odporności do aktywności). Aby wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, wrócę do terminologii wojennej. Żołnierze uczestniczący w prawdziwej bitwie zdobywają więcej umiejętności niż podczas treningów z fantomem. Wystawieni są na większą liczbę bodźców niż w warunkach kontrolowanych, w których trudno przećwiczyć każdy możliwy scenariusz. Podobnie jest z komórkami naszego układu odpornościowego. Walcząc z prawdziwym patogenem, uczą się więcej niż podczas symulacji z osłabionym i podanym w szczepionce. Ale ma to też minusy. Wojna nie jest sprawiedliwa. Wygrywa silniejszy. Czasami zwycięzcą może być drobnoustrój. Z takim ryzykiem zawsze trzeba się liczyć.

 

Źródło

Izabela Flic-Redlińska, „Szczepionki, nie daj się zwariować”, wyd. Otwarte, Kraków 2016, s. 16-18

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI