bezpieczeństwo, dzieci, Szczepienia, szczepienia ochronne     |     24.02.2017     |    
    |    

Obowiązek szczepień- przeżytek czy nowoczesność ?

Hasło „Tylko w zacofanej Polsce szczepienia są obowiązkowe” coraz częściej można przeczytać na forach internetowych oraz w publikacjach prasowych. Jednak bardziej przypomina ono słynne zdanie z dowcipu o Radiu Erewań, że „Na Placu Czerwonym rozdają rowery” niż prawdziwy opis sytuacji obowiązku szczepień w Polsce i innych krajach szeroko rozumianego Zachodu.

Najprościej szczepienia w Polsce można podzielić na obowiązkowe, finansowane z budżetu państwa, przeznaczone dla dzieci i młodzieży według wieku i osób narażonych w sposób szczególny na zakażenie (np. z grup ryzyka wynikającego ze stanu zdrowia) oraz zalecane, czyli niefinansowane z pieniędzy publicznych. Do końca 2016 roku takim szczepieniem było na przykład szczepienie przeciwko pneumokokom dla dzieci, które od stycznia 2017 zostało włączone do kalendarza szczepień obowiązkowych.

A jak to jest w innych krajach?

W USA oraz Australii nie ma pojęcia „szczepienia obowiązkowe”, choć dzieci nie szczepione nie mogą uczyć się w placówkach publicznych (USA) lub ich rodzice nie otrzymują wsparcia finansowego podobnego do naszego programu 500+ (Australia). Obowiązek szczepień więc w tych krajach realizowany jest przez pośrednie zachęcanie (a faktyczne wymaganie) rodziców do szczepienia dzieci. W Wielkiej Brytanii również nie ma szczepień obowiązkowych, choć lekarze aktywnie do nich zachęcają, a rodzice, którzy odmawiają, mogą spotkać się z negatywną, wyrażaną otwarcie, postawą pracowników służby zdrowia wobec takiej decyzji[1].

We Francji natomiast, sytuacja przedstawia jeszcze inaczej. Szczepienia obowiązkowe to szczepienia przeciwko: polio, błonicy i tężcowi, a brak zaświadczenia o szczepieniu uniemożliwia dostanie się do placówek edukacyjnych oraz klubów sportowych. Ponad dwa lata temu brytyjski dziennik The Guardian relacjonował sprawę francuskiej pary, która konsekwentnie odmawiała szczepienia dwójki dzieci, aż ich sprawa trafiła do Sądu Najwyższego i wywołała ogólnokrajową debatę. Rodzicom groziła kara ponad 30 tysięcy euro oraz 2 lata więzienia za narażenie dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo. W brytyjskim artykule cytowane były słowa ówczesnej minister zdrowia Marisol Touraine, która stwierdziła jednoznacznie, iż „Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna zdrowie publiczne[2]”   

Szczegółowe kalendarze szczepień dla państw Unii Europejskiej można znaleźć na stronie Europejskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom[3] (European Centre for Disease Prevention and Control), zaś ich analiza pokazuje, iż w zdaniu o braku obowiązkowych szczepień w krajach zachodnich nie ma zbyt wiele prawdy. Spośród 27 krajów UE, 15 faktycznie nie ma szczepień obowiązkowych, a jedynie refundowane, zaś pozostałe 14 państw członkowskich ma przynajmniej jedno szczepienie obowiązkowe w krajowym programie szczepień. Szczepienia przeciwko polio są obowiązkowe dla dzieci i dorosłych w 12 krajach, szczenienia przeciwko błonicy i tężcowi w 11, zaś przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B w 10 krajach[4].

Nie obowiązkowe, ale powszechne

            Badania naukowe nad zasadami implementacji narodowych programów szczepień przeprowadzone w 27 krajach członkowskich EU pokazały, że są kraje, na przykład Szwecja, w których mimo braku szczepień obowiązkowych, ponad 90% dzieci poddawane jest tej zalecanej przez lekarzy i naukowców procedurze w przekonaniu, iż pozwoli to zapobiegać wybuchom epidemii groźnych chorób. Według danych UNICEF, w Szwecji statystyki wyszczepialności przeciwko polio oraz szczepionką DTP i Hib sięgają 98%[5].

            W Polsce Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nakłada na każdego przebywającego na terenie Polski obowiązek administracyjny poddania się szczepieniom obowiązkowym, co może być postrzegane jako ograniczenie prawa do wolności jednostki w tym zakresie. Problem wolności jednostki i odpowiedzialności za dobro ogółu, jaka ciąży na każdym obywatelu, był podejmowany na łamach portalu www.zaszczepsiewiedza.pl w rozmowach z osobami zajmującymi się bioetyką: profesorem Zbigniewem Szawarskim[6] i doktor Anną Boratyńską[7]. Stanowiska obu naukowców zbliżone są do opinii francuskiej minister zdrowia przytoczonej wyżej. Z podobnego założenia zdaje się również wychodzić polski ustawodawca: „Ze względu na specyfikę i zagrożenie epidemiologiczne związane z niektórymi chorobami, wprowadzono rozwiązania prawnie ograniczające autonomię pacjenta- wyjaśnia doktor Anna Augustynowicz, prawnik z Zakładu Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W tym zakresie dylemat między wartościami związanymi z ochroną zdrowia publicznego a ochroną podstawowych praw jednostki rozstrzygnięty jest na korzyść pierwszej z nich”- dodaje.

            Bez wątpienia prawo jednostki do podejmowania autonomicznych decyzji o jej zdrowiu jest prawem niezbywalnym. Ale nie zapominajmy, że żyjąc w społeczeństwie ponosimy odpowiedzialność nie tylko z nasze zdrowie, ale także wspólnoty, w której funkcjonujemy.

[1]http://www.informedparent.co.uk/faq

[2]https://www.theguardian.com/society/2014/oct/09/french-couple-refused-vaccinations-for-children-face-judge

[3] http://vaccine-schedule.ecdc.europa.eu/Pages/Scheduler.aspx)

[4]M Haverkate, et al, Mandatory and recommended vaccination in the EU, Iceland and Norway: results of the Venice 2010 survey on the ways of implementing national vaccination programmes,  Eurosurveillance, vol.17, issues 22, May, 2012

[5]https://www.unicef.org/infobycountry/sweden_statistics.html

[6]http://zaszczepsiewiedza.pl/aktualnosci/wyobraznia-moralna/

[7]http://zaszczepsiewiedza.pl/aktualnosci/myslec-weryfikowac-zrodla-informacji/

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI