|     15.01.2018     |    
    |    

Specjaliści: szczepień obowiązkowych nie można zaniechać

W ciągu ostatnich 5 lat do Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH wpłynęło około dziesięciu zgłoszeń tzw. uogólnionego zakażenia prątkiem gruźlicy niemowląt, które było związane z obowiązkowym podaniem szczepionki. – To nie jest argument przemawiający za zaniechaniem szczepień obowiązkowych – stwierdzają specjaliści epidemiolodzy.

– Nie jestem w stanie zrozumieć decyzji rodziców odmawiających zaszczepienia dzieci, bo przecież wiemy, że szczepienia są jednym z największych osiągnięć medycyny, dobrodziejstwem dla ludzkości, które powstrzymało epidemie wielu chorób zakaźnych – mówi dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dz. epidemiologii.

Dlaczego coraz więcej ludzi daje wiarę informacjom, że szczepienia są szkodliwe i odmawia szczepienia dzieci? – W takie informacje łatwiej uwierzyć, gdy na ulicach nie widzimy już – właśnie dzięki szczepieniom – ludzi, z chorobą Heinego-Medina (czyli polio). Zapominamy o chorobach takich jak wirusowe zapalenie wątroby typu B, nie słyszymy o licznych zgonach dzieci z powodu ciężkiej choroby bakteryjnej czy wirusowej – odpowiada konsultant krajowa w dz. epidemiologii

Ruchy antyszczepionkowe jako dowód na występowanie szkodliwych następstw szczepień przywołują istnienie niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP). Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny rejestruje je od 1996 roku. Najczęstszymi odczynami są reakcje miejscowe, gorączka. Ale mogą się zdarzyć i reakcje ciężkie w postaci reakcji anafilaktycznej. To groźne powikłanie, z którym dziecko natychmiast musi trafić  do szpitala.

Ryzyko powikłań istnieje
– Jeśli w przeszłości po podaniu szczepionki u dziecka zdarzyła się już raz taka reakcja organizmu jak np. obrzęk powiek, ust, tzw. obrzęk Quinckego, to istnieje możliwość przeprowadzenia kolejnego szczepienia w szpitalu, tak by dziecko było w pełni zabezpieczone – przypomina dr Paradowska-Stankiewicz.

Szczególnie niepokojące ryzyko powikłań istnieje po szczepieniu BCG (przeciwko gruźlicy – red.) w przypadku dzieci z zaburzeniami odporności. Szczepienie jest przeprowadzane w pierwszej dobie życia, a więc w okresie kiedy niewiele jeszcze wiadomo o stanie układu immunologicznego dziecka.

– W ciągu ostatnich 5 lat do Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH wpłynęło około dziesięciu zgłoszeń  tzw. uogólnionego zakażenia prątkiem gruźlicy niemowląt, które było związane z podaniem szczepionki. To jest bardzo poważny problem medyczny – przyznaje konsultant.

Jednak bilans korzyści – jak dowodzą epidemiolodzy – zdecydowanie przemawia za szczepieniami. Cała polska populacja podlegająca obowiązkowym szczepieniom liczy aktualnie ponad 7,5 mln osób. Liczba rejestrowanych w ciągu roku zgłoszeń wszystkich niepożądanych odczynów poszczepiennych to około 2,5-3 tys. W zdecydowanej większości są to odczyny łagodne. 

Odczyny zatem, biorąc pod uwagę ich występowanie w populacji objętej szczepieniami, stanowią niewielką liczbę, to promile. Ryzyko wystąpienia NOP-ów jest mniejsze, niż to z jakim mamy do czynienia w wypadku zachorowania z powodu braku szczepień – zaznacza konsultant ds. epidemiologii.

Ze strachem trudno polemizować
Dr Paweł Grzesiowski z Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych przy ministrze zdrowia podkreśla, że możliwe jest indywidualizowanie postępowania wobec szczepionego dziecka.

Tłumaczy: – Dziecko jest szczepione we według indywidualnego programu, gdy nie może niektórych szczepionek przyjąć ze względu na stań zdrowia lub przebieg procesu diagnostycznego. Z takiego powodu czasami odkładamy np. szczepienie przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi o 1-2 miesiące. Takie postępowanie nie stanowi istotnego problemu, jest nim natomiast o tyle, że – o czym trzeba rodziców uprzedzić – odraczanie szczepień opóźnia zabezpieczenie dziecka przed tymi chorobami.

Specjalista podkreśla, że rozumie rodziców, którzy docierają do niego z obawami wzbudzonymi wiedzą zaczerpniętą z antyszczepionkowych blogów: – Boją się, a ze strachem nie można polemizować, choć my wiemy, że ten lęk jest irracjonalny. Trzeba rozmawiać, pokazywać absurdalność zarzutów antyszczepionkowych, przekonywać jak niezwykle małe jest ryzyko powikłań po podaniu szczepionki w porównaniu z groźnymi zakażeniami.

Rodzice mający wątpliwości nierzadko dopytują czy możliwe jest przesunięcie szczepienia, rozłożenie na inne terminy. Jeśli pojawia się taki problem, można próbować odesłać dziecko do poradni konsultacyjnej.

– Bardzo trudno jednak o taką konsultację dziś, bo poradni jest tylko kilkanaście w całym kraju – mówi dr Paweł Grzesiowski. Poddaje pod rozwagę: – Stawka za taką wizytę wg dzisiejszego kontraktu to 15 zł. W aktualnej sytuacji szybkiego wzrostu liczby nieszczepionych dzieci, w budżecie państwa muszą znaleźć się pieniądze na ten typ porad, bo inaczej za parę lat czeka nas epidemia.

Co szczególnie niepokoi
W Polsce najwięcej odmów szczepień dotyczy chorób, które łatwo się przenoszą drogą kropelkową lub powietrzną: odry, krztuśca i gruźlicy dziecięcej. Co szczególnie niepokoi?

Dr Grzesiowski wylicza: – Odra jest chorobą, której nie potrafimy leczyć. Raz na tysiąc przypadków obserwuje się ciężkie zapalenie mózgu i to nas właśnie niepokoi, bo nie wiemy jak się przed tym uchronić. Takie powikłanie po szczepieniu praktycznie w ogóle nie występuje, oczywiście dziecko musi być zdrowe w momencie szczepienia.

Coraz trudniejsza w leczeniu ze względu na istnienie szczepów lekoopornych staje się gruźlica. – Jeśli pojawią się zachorowania wśród małych dzieci może dojść także do wzrostu zachorowań na gruźlicę opon mózgowo-rdzeniowych i zwiększonej śmiertelności.

– Krztusiec często pozostawia też u małych dzieci ślady neurologiczne, jako efekt niedotlenienia mózgu oraz działania toksyny krztuścowej. Samo zakażenie co prawda poddaje się leczeniu antybiotykami, ale powikłania są nieuleczalne. Zatem w przypadku tych trzech chorób podanie szczepionki i zabezpieczenie dziecka przed zachorowaniem jest jedynym skutecznym rozwiązaniem – tłumaczy specjalista.

Jak przekonywać?
Jak przyznaje z doświadczenia, dyskusja z rodzicami, którzy już stali się zdeklarowanymi przeciwnikami szczepień jest bardzo trudna. Podkreśla natomiast: – Ale nie jestem zwolennikiem karania grzywnami za uchylanie się od szczepień z przyczyn światopoglądowych. Grzywny moim zdaniem są bardzo mało skuteczne w takich przypadkach, a jednocześnie jeszcze bardziej zaogniają spór z rodzicem, który jest w stanie uwierzyć we wszystko co przeczytał w internecie.

Jak zatem przekonywać? Dr Paweł Grzesiowski przypomina, że jedną z propozycji Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych było organizowanie dla rodziców uchylających się od szczepień  dzieci obowiązkowych akcji edukacyjnych na temat chorób, z możliwością wizyty na oddziałach chorób zakaźnych.

– Perswazja, to lepszy pomysł niż karanie grzywną – uważa. Dodaje: – Zespół pediatryczny proponował powstanie ministerialnego funduszu edukacyjnego promującego szczepienia. Sądzimy, że trzeba zatrudnić blogerów, rozwijać kampanie społeczne, bo szczepienia po prostu potrzebują nowoczesnej promocji.

Z badań Głównego Inspektoratu Sanitarnego dotyczących motywacji rodziców odmawiających szczepień wynika, że ok. 40 proc. z nich nie zaszczepia dziecka pod wpływem ruchów antyszczepionkowych, w kilku procentach w grę wchodzą motywacje religijne, część rodziców burzy kalendarz szczepień w początkowym okresie życia dziecka, tłumacząc, że zaszczepi je, ale gdy dziecko podrośnie. Natomiast około połowa dzieci nie jest zaszczepiona z przyczyn typowo losowych: zmiana miejsca zamieszkania, problemy zdrowotne.

Grzywna może być zwrócona
W Polsce nadal mamy bardzo wysoką wyszczepialność, która w przypadku wszystkich szczepień przekracza 95 proc. W pewnej części rzeczywiście jest ona wynikiem administracyjnego egzekwowania przymusu szczepień.

Rzecznik GIS Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego przyznaje, że przymus szczepień i kary grzywny to działanie opresyjne. Podkreśla: – W GIS uważamy, że nie ma sensu angażować w spory wokół szczepień prawa rodzinnego, dyskutując o odebraniu praw rodzicielskich. Byłaby to nadmierna ingerencja. Natomiast znajdujemy uzasadnienie dla prawa administracyjnego zakładającego stosowanie kar grzywny.

Administracyjna procedura nakładająca obowiązek szczepień, związana z ustawą o egzekucji administracyjnej, znajduje swoje uzasadnienie w wyrokach NSA. W wielu wyrokach NSA stwierdził  jasno, że szczepienie dzieci jest obowiązkiem prawnym rodziców, a do egzekucji wywiązywania się z tego obowiązku państwo dysponuje grzywnami nakładanymi przez wojewodę.

Rocznie kieruje się ok. 5 tys. upomnień zawierających wezwanie do wykonania obowiązku szczepień z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę egzekucji administracyjnej. Wniosków do wojewodów o ukaranie w roku 2016 było 1851.

Zgodnie z ustawą o postępowaniu egzekucyjnym w administracji wojewoda może nakładać  grzywnę wielokrotnie, aż do wykonania obowiązku szczepień. Z reguły są to kary – jak podaje GIS – wynoszące 1000 zł. – Co bardzo istotne, po wykonaniu obowiązku rodzic ma prawo wystąpić o zwrot zapłaconych kwot grzywny – wyjaśnia Jan Bondar.

Tekst pochodzi z serwisu Rynek Zdrowia http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Szczepienia/Specjalisci-szczepien-obowiazkowych-nie-mozna-zaniechac,179756,1018,3.html

 

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI