|     17.11.2017     |    
    |    

Groźny brak wiedzy

O grypie portal www.zaszczepsiewiedza.pl rozmawia z Głównym Inspektorem Sanitarnym oraz profesor Lidią Brydak Kierownikiem Zakładu Badania Wirusów Grypy, Kierownikiem Krajowego Ośrodka ds. Grypy w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego –PZH

Ile osób w sezonie epidemicznym umiera z powodu grypy i jej powikłań?

Niestety, nie mamy dokładnych danych, dysponujemy jedynie danymi orientacyjnymi, a one nie przedstawiają całego obrazu bardzo groźnej choroby, jaką jest grypa. Powód tego stanu jest prosty: mamy przede wszystkim informację o chorobie wyjściowej pacjenta, a nie na przykład o tym, że stan danej osoby zaostrzył się właśnie w wyniku zachorowania na grypę. Dane więc, które można znaleźć na przykład na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego- Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH), to jedynie wycinek informacji na temat zachorowań na grypę i konsekwencji zdrowotnych, jakie ona ze sobą niesie.

Ale co mówią te, nawet orientacyjne, dane?

Epidemie grypy mamy co sezon. Liczby zgłoszonych zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę i wirusy grypopodobne zależą od zgłaszalności pacjentów do lekarzy oraz od raportowania tych danych do Wojewódzkich Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych, a następnie do NIZP-PZH. Dane epidemiologiczne są umieszczane stronie internetowej NIZP-PZH wraz z danymi wirusologicznymi, które z całego Kraju przesyła Zakład Badania Wirusów Grypy, Krajowy Ośrodek ds. Grypy. W ostatnim sezonie 2016/2017 25 osób zmarło z powodu komplikacji pogrypowych, a w poprzednim sezonie 2015/2016 aż 140.

Pojawiają się jednak głosy, że osób, które umierają z powodu grypy i jej powikłań mogą być nawet tysiące.

W Polsce nie ma takich danych. Spójrzmy jednak na dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która podaje, że rocznie z powodu grypy umiera od 500 tysięcy do miliona osób. Myśląc o tej liczbie nie zapominajmy, że nie we wszystkich krajach zbierane są wiarygodne dane i nie wszyscy chorzy zgłaszają się po pomoc do lekarza. W Polsce też nie wszyscy, którzy chorują na grypę, zgłaszają się do przychodni. Dane mówią na przykład o 16 228 hospitalizacji z powodu grypy w ubiegłym sezonie. I tych hospitalizacji w wielu przypadkach można by uniknąć, gdyby ludzie zaczęli się częściej szczepić przeciwko grypie. Polska, niestety, ma odsetek osób szczepiących się niezwykle niski i wynoszący zaledwie 3,3%. A zachorowanie na grypę powoduje przecież poważne powikłania na przykład ze strony układu krążenia czy też zaostrzenie wielu już istniejących u danej osoby chorób.

Co, według Pani profesor, może ludzi zachęcić do szczepienia się przeciwko grypie?

Edukacja i informacja. Sięgnijmy do historii: grypa hiszpanka w latach 1918-1919 spowodowała od 50 do 100 milionów zgonów na całym świecie. Kiedy więc po opracowaniu pierwszej szczepionki przeciwko grypie w 1941 roku, w 1957 roku wybuchła pandemia grypy azjatyckiej, nikt nie miał wątpliwości, że szczepienie może uchronić przed zgonem. Niestety, bywa że do zaszczepienia przekonuje nas dopiero tragedia w najbliższym otoczeniu. Nie ma sensu czekać, aż się ona wydarzy, kiedy można jej zapobiec. Niestety, grypa jest nadal lekceważona i wrzucana do jednego worka z przeziębieniem – kiedy ktoś ma katar, to potocznie nazywa swój stan grypą, a nie zawsze jest to prawda.

Szczepieniom przeciwko grypie szkodzi również mit o tym, że można po zaszczepieniu zachorować.

To bzdura. W Polsce od dawna dostępne są dwa rodzaje szczepionek typu „split” z rozszczepionym wirionem i „subunit”- szczepionka podjednostkowa. Można sobie to dobrze zobrazować myśląc o wirusie na przykład jako o kasztanie: w przypadku pierwszej szczepionki mamy do czynienia z kasztanem podzielonym na części, a druga to kasztan z odciętymi kolcami. Taki niepełny fragment wirusa nie może spowodować choroby, więc szczepionka, która go zawiera, również. Groźny jest natomiast brak wiedzy o grypie i skutkach jej powikłań, które zagrażają naszemu życiu.

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI