Szczepienia     |     27.12.2016     |    
    |    

Szczepienia są potrzebne

Rozmowa z Izabelą Filc-Redlińską autorką książki „Szczepionki. Nie daj się zwariować”

Co powiedziałaby Pani rodzicom, którzy zastanawiają się szczepić czy nie szczepić dziecka?

Najważniejsze przed podjęciem tej istotnej decyzji jest przeanalizowanie wszystkich za i przeciw, ale w oparciu o wiarygodne źródła informacji na temat szczepionek oraz szczepień.

Pani nigdy nie miała wątpliwości?

Oczywiście, że miałam wątpliwości i chyba jest niewielu rodziców, którzy mogą powiedzieć o sobie, że ich nie mają. W końcu sprawa szczepień dotyczy tego, co najcenniejsze, czyli zdrowia ich dziecka. Ja, przygotowując się do napisania książki, przestudiowałam wiele źródeł, rozmawiałam ze specjalistami, lekarzami, i mogę powiedzieć, że szczepienia są potrzebne. Co do tego nie mam wątpliwości. Szczepienia mogą zapobiegać zachorowaniom oraz powikłaniom wielu groźnych chorób. Jestem absolutnie za szczepieniami, choć należy pamiętać, że nie każda szczepionka nadaje się dla każdego dziecko w każdym momencie jego życia.

Więc kto powinien podjąć decyzję czy zaszczepić w danym dniu dziecko? Lekarz?

Ważną rolę w tym procesie muszą odegrać również rodzice. Podczas wielu rozmów z rodzicami przekonałam się, że często mają oni jakieś niesprecyzowane przeczucia dotyczące dziecka, przekonania, czasem błędne, i powinni nimi dzielić się właśnie z lekarzem w czasie wizyty szczepiennej. To rodzic często wie najlepiej, co się dzieje z jego dzieckiem, jak reaguje ono na leki, jak przebiega u niego na przykład infekcja. Lekarz powinien mieć ostatnie słowo, ale decyzję należy podjąć wraz z rodzicami. Wiem, że rodzice boją się przede wszystkim niepożądanych odczynów poszczepiennych, więc szczera, poważna rozmowa z lekarzem jest konieczna, bo jeśli w głowie rodzica będzie panował spokój wokół tematyki szczepień, to cała procedura oraz to, co będzie po niej, przebiegnie całkiem inaczej. To szczególnie ważne przede wszystkim dla dziecka.

Co Panią przekonuje do szczepień?

Fakty. Fakty nie pozostawiają wątpliwości i jednoznacznie wspierają ideę szczepień. Oczywiście, zdarzają się niepożądane odczyny poszczepienne i trzeba o tym mówić. Obawiam się, że powodem dla którego szczepienia mają dziś złą prasę jest fakt, iż do niedawna niektórzy zaprzeczali istnieniu NOP. Ja jestem zwolennikiem na przykład powstania funduszu pomocy dla osób, u których wystąpił potwierdzony NOP. Tego mi w polskim systemie brakuje i uważam, że to zwiększyło by społeczne zaufanie dla procedury szczepień.

Pani książka ukazała się w gorącym momencie debaty anty-szczepionkowej. Gdzie widzi się Pani na skali poglądów  anty- i pro-szczepionkowych ?

Jeśli anty ma wartość 1, a pro- 10, to ja określiłabym siebie jako 8, może nawet 9. Zawsze trzeba pytać, szukać odpowiedzi, jeśli chodzi o sprawy dla nas ważne. Ale w przypadku szczepień fakty są takie, że pozwalają one uchronić się przed powikłaniami groźnych chorób, a także przed samym zachorowaniem. Jest to też kwestia odpowiedzialności, gdyż szczepiąc się, chronimy też tych, którzy nie mogą być zaszczepieni, na przykład z przyczyn zdrowotnych.  Wiele w tej debacie zależy jednak od relacji rodzic-lekarz. Rodzice powinni mieć możliwość wyrazić swoje wątpliwości, a lekarze czas, aby wysłuchać oraz udzielić odpowiedzi w oparciu o fakty i wiedzę naukową.

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI