bezpieczeństwo, zdrowie     |     10.08.2017     |    
    |    

Szczepienie mieści się w logice dobrego i odpowiedzialnego rodzicielstwa

rozmowa z Mirosławą Kątną, Przewodniczącą Komitetu Ochrony Praw Dziecka, organizacji pozarządowej od ponad 35 lat zajmującej się prawami dzieci.

Podczas ostatniej demonstracji przeciwników szczepień obowiązkowych pojawiło się hasło: „Dziecko nie jest własnością państwa”. To oczywiście prawda. Ale czy jest ono własnością rodziców?

 

Nie. Właścicielem można być przedmiotów, nie ludzi. Wobec dziecka rodzic ma obowiązki wychowawcze oraz opiekuńcze, ale nie oznacza to, że dziecko jest jego własnością. Zakładamy, że rodzic w najlepiej pojętym interesie dziecka dba o jego potrzeby, co nie jest równoznaczne z przekonaniem, iż może robić to, co w jego mniemaniu jest jedynie słuszne. Czasami zapatrywania rodzica, na przykład kulturowe, światopoglądowe czy religijne, pozostają w konflikcie z najlepiej pojętym interesem dziecka. Do takich zachowań możemy zaliczyć odmawianie szczepień obowiązkowych.

Dlaczego?

Rodzic oczywiście będzie próbował swoją anty-szczepionkową postawę tłumaczyć i racjonalizować, ale jeśli zwarzymy prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych i powikłań po chorobach, którym można dzięki szczepieniom zapobiec, to okaże się, że rodzic bywa szkodnikiem wobec dziecka, nie działa z myślą o jego dobru. Wówczas państwo powinno ingerować, gdyż w świetle prawa, przepisów oraz wiedzy medycznej, unikanie szczepień nie jest dobre, ani dla dziecka, ani dla ogółu. Odmowa szczepienia stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka.

Rodzice jednak sądzą, że zawsze wiedzą, co dla dzieci najlepsze.

I bardzo często mają rację. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy „władza rodzicielska”- pojęcie używane w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym- zaczyna być źle rozumiana. Niestety, „władza” zakłada pewną nierówność, podległość. Lepiej byłoby, gdyby to słowo zastąpiono innym, na przykład: troska czy też piecza. Wtedy i w sferze symbolicznej i prawnej dziecko nie byłoby postrzegane, jako istota podległa każdej, nawet złej, decyzji rodzica, a stałoby się „samodzielnym” bytem. Mówił o tym już Janusz Korczak, który powtarzał, że „Nie ma dzieci, są ludzie”. Oczywiście, na początku dziecko wymaga opieki, ale troska o nie i prawdziwa miłość polega na tym, że rodzice zachowują się wobec dziecka przyzwoicie, również w zakresie dbałości o jego zdrowie.

W mediach głośno o sprawie odebrania praw rodzicielskich rodzicom, którzy nie chcą zaszczepić dziecka. Co Pani sądzi o takim działaniu?

Według mnie, to nie jest dobry kierunek. I mam nadzieję, że nie dojdzie do tak radykalnego kroku. Uzasadniony jest natomiast tak zwany „wgląd” w sytuację rodziny poprzez na przykład przyznanie jej kuratora, asystenta rodziny lub obligatoryjne uczestnictwo w warsztatach kompetencji rodzicielskiej. Należy przede wszystkim sprawdzić, czy niechęć do szczepionek to jedyny element źle rozumianej pieczy rodzicielskiej. Popatrzeć, jak dziecko funkcjonuje w innych sferach życia rodzinnego. Celem działania jest wtedy edukacja rodziny, która ma doprowadzić do zmiany postaw.

Czy chcąc dobrze dla dziecka można robić źle?

Oczywiście. Rodzicami czasem kieruje tak wielki lęk o życie i zdrowie dziecka, że wpływa on negatywnie na jego funkcjonowanie, naraża go na niebezpieczeństwa poprzez lekceważenie realnych zagrożeń.

Kim jest dobry rodzic?

To taki, który dla dobra dziecka, mówiąc metaforycznie, zawrze pakt i z diabłem i z Bogiem równocześnie. Co to znaczy? Mając lęki na przykład związane ze szczepionkami, dobry rodzic nie słucha tylko jednej strony, nie zatrzymuje się na argumentach anty-szczepionkowych, ale dokonuje wysiłku i szuka szerzej, czyta i pyta tych, którzy są zwolennikami szczepień, w tym lekarzy. Czasem nawet kilku, jeśli jeden go nie przekona. Może być to proces długotrwały, może oznaczać również, że szczepienia będą trochę odsunięte w czasie. Ale dzięki temu podejmie decyzję opartą o fakty i wiedzę naukową, a nie plotki i pseudo-naukę. Szczepienie mieści się w logice dobrego i odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Małgorzata Lipko, psycholog, terapeuta: „Wiedza lekarstwem na lęk”

Lęk o dziecko nie jest niczym nienaturalny, gdyż w głębokim, filozoficznym sensie, dziecko jest przedłużeniem nas, kontynuacją, formą ucieczki przed śmiercią. Dlatego właśnie ten lęk dotyka nas tak głęboko. Obawa o dziecko jest również konfrontowaniem się z faktem, że tak naprawdę nie mamy kontroli nad tym, co może się wydarzyć i nam i naszym najbliższym. Lęk ma swoje źródło w braku możliwości skontrolowania rzeczywistości, zapobiegania wszystkiemu, co jest niebezpieczne. Ze szczepieniami oczywiście wiąże się pewne, choć niewielkie, ryzyko i dlatego lęk popycha wielu w stronę nieracjonalnych wyborów. Jak zmniejszyć lęk? Powinno się zdobyć jak najwięcej wiarygodnych informacji na dany temat, spojrzeć na fakty, na statystki. Wiedza zmniejsza lęk. Nie powinno się również ulegać jednej opinii, szczególnie jeśli ona potwierdza moje lęki, gdyż kierowani emocjami naturalnie szukamy właśnie potwierdzeń obaw, a zamykamy się na inne punkty widzenia. Dobrze też jest poszukać źródeł swoich lęków. Może cechuje mnie lękowa postawa wobec życia, w której postrzegam świat jako zły, zagrażający mnie i mojemu dziecku, pełen złych ludzi, którzy czyhają na nasze zdrowie, ogarnięty spiskami? Takie nastawienie powoduje, że świat niemal takim się staje. Świat odpowiada nam na to, czym emanujemy, jakie mamy przekonania. Przed lękiem mogą nas ustrzec tylko fakty.

PARTNERZY

Akcję społeczną „Zaszczep się wiedzą” wspierają:

PATRONI MEDIALNI