10.08.2020

Infodemia – chroń się przed dezinformacją

Pandemia COVID-19 wywołała chaos informacyjny na całym świecie. Wprawdzie dzięki zachowywanym  rygorom sanitarnym ograniczyliśmy nie tylko rozwój pandemii, ale również  liczbę zachorowań na część chorób zakaźnych. Niezależnie jednak od tego fake newsy o zdrowiu i szczepieniach wciąż stanowią realne zagrożenie. Akcja informacyjno-edukacyjna Zaszczep się Wiedzą przypomina, jak się przed nimi chronić.  

Fake news – wróg medycyny i nauki

Fake newsy szerzą się z ogromną prędkością. Najpopularniejsze teorie spiskowe związane z pandemią COVID-19 przedstawiono w raporcie EU East Stratcom Task Force. [1]  Według niego najbardziej rozpowszechnioną fałszywą informacją są plany przymusowych szczepień przeciwko COVID-19 szczepionkami zawierającymi… chipy, dzięki którym ma być możliwe kontrolowanie ludzi. Na drugim miejscu plasuje się Bill Gates, planujący przejąć kontrolę nad światem, również za pomocą obowiązkowych szczepień. Bardzo popularne są także doniesienia o tym, że koronawirus „uciekł” z amerykańskiego laboratorium lub że pandemia… nie istnieje.

Infodemia nabrała na sile do takiego stopnia, że w walkę z nią zaangażowała się nawet Światowa Organizacja Zdrowia – w marcu WHO rozpoczęło współpracę z największymi firmami dostarczającymi informacji internautom, w tym m.in. Facebookiem czy Google. Pojawiły się rekomendacje komunikacyjne dla służb, zakładające monitoring social-mediów i reagowanie na fałszywe wiadomości.[2] Bez przerwy ruszają także kolejne akcje mające na celu zatrzymać napływ fabrykowanych informacji i zwiększyć czujność użytkowników portali społecznościowych. A jednak dezinformacja pozostaje odporna na te działania. Ogromną popularnością cieszą się m.in. filmiki tworzone przez rzekomych lekarzy lub naukowców, którzy przekonują o szkodliwości szczepień lub prawdziwości teorii spiskowych.

Zjawisko fake newsów nie jest nowe, choć w trakcie pandemii zdecydowanie przybrało na sile. Już cztery lata temu post-prawda została słowem roku 2016 według słownika oksfordzkiego. W przestrzeni internetowej granice między faktami a opiniami zacierają się coraz bardziej, czego skutkiem są właśnie napływy fałszywych wiadomości. Dziś są to najczęściej sensacyjne doniesienia dotyczące pandemii COVID-19. Jednak jeszcze niedawno jednym z głównym tematów szkodliwych fake newsów były… szczepionki.

Szczepienia – ofiara własnego sukcesu i dezinformacji

O niebezpieczeństwie, jakie niesie ze sobą zaufanie fałszywym informacjom, doskonale dowodzi rosnąca liczba zachorowań m.in. na odrę. W 2019 roku odnotowano 1492 przypadki tej choroby – aż 4 krotnie więcej niż w poprzednim roku.[3] Liczba odmów szczepień rośnie, tak samo jak ilość fałszywych informacji krążących w sieci. Często można usłyszeć np. że „odra to tylko choroba wieku dziecięcego” – tymczasem w latach 2000-2015 dzięki szczepieniom przeciw niej uratowano aż 20 milionów ludzi. [4]

- Szczepionki padły ofiarą własnego skutecznego działania: dzięki nim wyeliminowano bądź znacznie ograniczono groźne choroby, więc ludzie, nie widząc ich wokół, nie doceniają znaczenia szczepień -  stwierdziła w rozmowie z portalem www.zaszczepsiewiedza.pl doktor Ewa Augustynowicz z Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Jedną z chorób, które już nie występują w Polsce, jest polio – dzięki obowiązkowym szczepieniom od 1984 roku nie zdiagnozowano w naszym kraju ani jednego przypadku. Może wydawać się, że zagrożenie na zawsze minęło, jednak choroba ta wciąż zbiera śmiertelne żniwo w Afryce. Niger dopiero w grudniu 2019 r. poinformował razem z Kenią i Mozambikiem o zakończeniu epidemii polio, która trwała aż przez 24 miesiące. W krajach, gdzie tragiczne skutki chorób wciąż są codziennością, zaufanie do szczepień jest znacznie wyższe.

W sieci o zdrowiu – tylko rzetelne źródła

Medycyna zawsze powinna opierać się na dowodach naukowych, faktach i badaniach, a nie osobistych opiniach czy emocjach. Właśnie dlatego szukając informacji o zdrowiu, zwracajmy szczególną uwagę na źródła materiałów. Czujność powinny wzbudzać portale, które publikują treści o sensacyjnym wydźwięku, nie podpisują autorów lub nakłaniają do określonych, zbiorowych reakcji. Zawsze sprawdźmy też eksperta, który wypowiada się w danym artykule – zdarza się, że autorytety przedstawione w fałszywych wiadomościach również są całkowicie fikcyjne lub nie mają nic wspólnego z określoną dziedziną medycyny czy nauki. Miarodajne źródła informacji zazwyczaj są certyfikowane przez instytucje publiczne, Ministerstwo Zdrowia lub autorytety medyczne.